HP Compaq 615 - Windows 7 + Ubuntu
Po prawie trzech latach bez Windowsa postanowiłem nowy laptop sobie kupić razem z systemem Microsoftu by trochę pograć. Skończyło się to fatalnie bo przy instalacji Ubuntu, mój Windows przestał się uruchamiać do tego straciłem partycję recovery ;)
Patrząc 6 lat wstecz pamiętam, że gdy chciałem mieć dwa systemy na jednym komputerze zawsze to się źle kończyło i tak jak dzisiaj wszystko szlag trafił. Nic się nie zmieniło od tego czasu.
Koncepcja była bardzo prosta. W Windows 7 znalazłem narzędzie, które umożliwia podział dysku na partycje. Program daleki od ideału bo udało mi się tylko połowę dysku C wydzielić bo dalej były jakieś pliki. Nie tworzyłem żadnej partycji, a za to przeszedłem szybko do instalacji Ubuntu z pendrive.
Ładnie, pięknie odpalił się instalator, ale gdy doszedłem do partycjonowania dysku to pustej przestrzeni nie dało się wykorzystać. Wróciłem do Windowsa i utworzyłem dysk D w NTFS. Znów odpaliłem instalator Ubuntu, ale po wyborze instalacji pojawił mi się czarny ekran. W końcu udało mi się znaleźć sposób obejścia tego problemy, ale o tym później. Doszedłem do partycjonowania dysku i coś mnie zaniepokoiło, w porównaniu z tym co pokazywał Windows są dwie duże partycje, ale różniące się kilkunastoma GB, a w Windowsie były niemalże identyczne. Wracam do Windows, zmieniam NTFS na exFAT. Znowu do instalatora, ale dalej różne wielkości. Nic, ryzykuje, usuwam tą partycję większą i tworzę: "/" "/home" i "swap". Instalacja przebiega gładko.
W głębi duszy boję się o tego Windowsa i zaraz po restarcie staram się go odpalić. Bez skutku. Próbuje jeszcze ściągnąć ponad 100 MB dysk ratunkowy dla Windows 7 z internetu. Nic to jednak nie daje poza bezsensownym przywróceniem MBR. Najwidoczniej poza partycją recovery coś jeszcze zostało usunięte.
W poniedziałek będę dzwonił do HP z prośbą o przesłanie płyt (mam nadzieję, że dalej wysyłają za darmo), a na razie rozgoryczony sformatowałem cały dysk i zainstalowałem Ubuntu 9.04.
Wracając jeszcze do problemu z czarnym ekranem, który występuje zarówno podczas instalacji oraz uruchamianiu to problem został już zgłoszony pod adresem https://bugs.launchpad.net/ubuntu/+bug/454268.
Wystarczy w menu przed instalacyjnym kliknąć w F6 "inne opcje" i zaznaczyć "nolapic". Oczywiście to samo trzeba potem zrobić w GRUB. Otwieramy plik /etc/grub/grub.cfg i dopisujemy parametr "nolapic":
linux /boot/vmlinux-...-generic nolapic root=UUID=...
Ogólnie wszystko jak na razie działa dobrze pod Ubuntu. Trzeba było tylko doinstalować sterowniki własnościowe by WIFI ruszyło.
Słowa kluczowe: Linux, boot, recovery disk, ubuntu, windows, artykuł, blog

Komentarze i opinie
>dualboot
to już lepsze samo Ubuntu, nie rozumiem ludzi którzy używają dualboota, pod Windowsem jest wszystko czego dusza pragnie a nawet więcej...
hahaha LOL :D
jaka porażka ;)
To rzeczywiście poszedłeś na około. Moja historia jest taka. Zakupiłem nowiutki Sony Vaio z Windowsem 7. Odpaliłem Live CD ubuntu, odpaliłem instalator. Zmieniłem rozmiar dysku windowsowego o połowe dołączonym programem do instalaora (chyba gparted). Grub wszystko mi wykrył, łącznie z partycją ratunkową i teraz wszystko śmiga i buczy. Nie rozumiem czemu sobie utrudniasz życie. Skończyły się już czasy kiedy instalator ubuntu nie miał najważniejszych narzędzi potrzebnych do prawidłowego partycjonowania. :)
Jeżeli już robię partycje to korzystam wyłącznie z gparted jako oddzielnego programu:)
sciagasz obraz wypalasz instalujesz ze swoim kluczem.
Wyczuwam epic faila :P
Instalowałem niedawno Mint'a (bazujący na Ubuntu), a wcześniej wspomniane przez Ciebie Ubuntu 9.04 i muszę przyznać, że nie miałem najmniejszych problemów. Ubuntu wykryło drugi system, zaproponował instalację obok, do tego stopnia było miłe, że nawet zaimportowało mi tapetę pulpitu z Windowsa.
Tak czy inaczej 2 systemy obok siebie u mnie się nie sprawdziły. Bardziej mi pasuje jeden system +drugi na VirtualBoxie.
Ja tu raczej widzę problem w użytkowniku a nie systemie Windows. Zresztą dziwnym jest, że ktoś kto siedział na Ubuntu ma problem z położeniem obok Linux'a... czuję lekką prowokację. Odwrotnie może być kłopot, ale Windows potem Linux zero problemów.
Nowy komentarz